Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Nieodbyta defilada

Kategoria: Piloci dla reszty świata Utworzony: 2018-08-29 Autor: Kirschenstein Krzysztof

Co jakiś czas na łamach naszej strony publikuje wspomnienia żyjących lotników. Dziś przedstawiam materiał pt. "Nieodbyta defilada" - płk pil. Jerzego Kozarka, który służył min.; w Zegrzu Pomorski, Świdwinie, Powidzu, Białej Podlaskiej i Pile. Przedstawiam je z ogromną przyjemnością, mając świadomość, że ten kolejny artykuł - wzbogaci naszą wiedzę o historii polskich skrzydeł. Ponadto zachęcam tym samym wszystkich ludzi lotnictwa, o nadsyłanie do nas swoich wspomnień.


                                                                                     Z lotniczym pozdrowieniem

                                                                                       Krzysztof Kirschenstein


Lata 60-te to czas wielkich parad lotniczych, które władze wykorzystywały do celów propagandowych, a lotnicy trenowali loty w dużych zespołach samolotów. Wiosną 1969 roku 2. Dywizja Lotnictwa Myśliwsko-Szturmowego otrzymała zadanie sformowania symbolicznego ugrupowania w kształcie dwóch grunwaldzkich mieczy. Za przygotowanie defilady dowódca dywizji wyznaczył - mjr pil. Jerzego Kozarka jako prowadzącego to ugrupowanie wraz z kpt. pil. Franciszkiem Żurkiem. Jerzy Kozarek mając już pewne doświadczenie w tego typu pracy, został wyznaczony do opracowania dokumentacji dla całego ugrupowania. Dokumentacje opracowano dość szybko i po zatwierdzeniu przełożonych cały personel przystąpił do rozpoczęcia przygotowania. Zgodnie z planem cały okres przygotowań składał się z kilku etapów; pierwszy to treningi na własnych lotniskach, drugi na lotnisku w Pile oraz trzeci na lotnisku zgrupowania w Sochaczewie.

Na początku czerwca 1969 roku w siedzibie DWL na której obecni byli; d-ca 2 Brandenburskiej Dywizji Lotnictwa Myśliwsko-Szturmowego - gen. brygady pil. Jerzy Łagoda i z-ca płk pil. Wacław Borowski, odbyła się odprawa personelu lotniczego mającego wziąć udział w spektakularnej defiladzie z okazji 25 lecia PRL. Po zapoznaniu się ze wszystkimi szczegółami i zatwierdzeniu wszelakiej dokumentacji, personel lotniczy przystąpił do realizacji postawionego zadania. Treningi rozpoczęto na lotniskach 6. plmsz i 8. plmsz. Trwały one od 16 czerwca do 29 czerwca 1969 roku, czasami dwa razy dziennie, czasami tylko raz zależne one były rzecz jasna od warunków atmosferycznych. Wszystkie zadania związane z tym przedsięwzięciem były realizowane przy podstawie nie mniejszej jak 1000 metrów (choć nader często piloci latali przy dużo niższej podstawie sięgającej do 600 metrów). Piloci 6. plmsz wykonali w tym okresie nalot około 12 godz. 46 minut w czasie 22 lotów przez 10 dni. Podobny nalot wykonał również 8 pułk na lotnisku w Mirosławcu. W 6 pułku osobą odpowiedzialną za przygotowanie samolotów do tego przedsięwzięcia był ppłk st. inż. Edward Kędzior, ( w 8 pułku - ppłk Zygmunt Olejniczak) który z wielkim pietyzmem przygotowywał wysoki stan techniczny samolotów biorących udział w lotach, a to nie lada sztuka móc każdego dnia mieć przygotowane dużą ilość sprawnych samolotów! Przebazowanie obu pułków na lotnisko Sochaczew, nastąpiło 2 lipca 1969 roku. Dowódcą zgrupowania w Sochaczewie był płk pil. Wacław Borowski, a mjr pil. Jerzy Kozarek był dowódcą ugrupowania defiladowego "Miecze Grunwaldzkie".  Treningi na sochaczewskim lotnisku wykonano w ilości 20 lotów, w czasie 13 godz. i 30 minut, w 10 dniach. 21 lipca 1969 roku przy pięknej bezchmurnej pogodzie przeprowadzono generalną defiladę wszystkich grup w odpowiednich odstępach nad trybuną w Warszawie o godz. 6 rano. Był to lot "Miecze Grunwaldzkie", od startu wszystkich samolotów biorących udział do lądowania - czas wyniósł 1 godz. i 13 minut. Szyk "Miecze Grunwaldzkie" został przeprowadzony z ogromnym rozmachem. Lewy miecz prowadził mjr pil. Jerzy Kozarek z-ca dowódcy 6. plmsz w Pile, jako dowódca całości ugrupowania defiladowego.

Miecz prawy, prowadził - kpt. pil. Franciszek Żurek z-ca dowódcy pułku i jako dowódca ugrupowania 8. plmsz w Mirosławcu. Lot był wykonywany z prędkością 500 km/h na wysokości 1000 metrów w celu utworzenia kolejno dwóch "mieczy" jeden za drugim. Wyrównanie nastąpiło na wysokości 1000 metrów - trasy z lotniska Sochaczew, i lot docelowy na trybunę mieszcząca się na ul. Marszałkowskiej w Warszawie.SD znajdowało się na budynku nr 124 - rogu ul. Sienkiewicza i Marszałkowskiej. Nawigatorem defilady był płk nawig. Włodzimierz Biliński. Przelotem samolotów zaś na defiladzie kierował płk dypl. pil. Rafał Bulak. Obecni byli również; z-ca Dowódcy Wojsk Lotniczych - gen. brygady pil. Franciszek Kamiński, płk nawig. Wiesław Okoń oraz weteran II wojny światowej - płk nawig. Jan Lemieszonek - nawig. Dywizjonu 305 w Anglii. Lot wykonywany był według tradycyjnej mapy. Dwa "miecze" leciały jeden za drugim, i dopiero w okolicy m. Nasielsk nastąpił zakręt w prawo, pierwszego "miecza" na komendę Stanowiska Dowodzenia (SD) defilady na 180 stopni w kierunku Warszawy. Drugi "miecz" wykonał zakręt za pierwszym po 10 sek. To uzależnia stworzenie kolejności grup biorących udział w defiladzie i odstępach między nimi. (na tym skręcie uformowały się oba miecze do wspólnego przelotu) Kiedy samoloty w takim ugrupowaniu zaprezentowały się nad Warszawą skierowały się na lotnisko w Sochaczewie gdzie nastąpiło rozpuszczenie "Mieczy Grunwaldzkich". Pierwszy odszedł od grupy "miecz" prawy i na komendę prowadzącego, nastąpiło rozpuszczenie parami od końca ugrupowania. Drugi "miecz" skierował się nad lotnisko po 15 sek. i podobnie nastąpiło rozpuszczenie ugrupowania na komendę prowadzącego. Wszystkie samoloty lądowały parami.

W ugrupowaniu "mieczy" leciały 54 samoloty, w tym 52 myśliwskie Lim-6bis i 2 samoloty UTMiG-15. W każdym ugrupowaniu leciał wspomniany wyżej 1 samolot szkolny UTMiG-15 gdzie leciało 2 pilotów. W pierwszym "mieczu" leciała "szparka", którą pilotował kpt. Zenon Skibiński  z inspektorem pilskiej dywizji - płk Stanisławem Kowalem (były pilot 1. plm, a pózniej lotnictwa morskiego w Wicku Morskim!) na pozycji nr 12, a w drugim "mieczu" na pozycji nr 18 leciała "szparka" prowadzona przez por. Romana Gancarczyka.

Niestety cały ten wysiłek wszystkich ludzi zaangażowanych w tak wielkie przedsięwzięcie, poszedł na marne ze względu na pogodę, która 22 lipca sprawiła ogromny zawód pilotom i wszystkim osobom, które bardzo mocno zaangażowały się w to przedsięwzięcie. Cały rzut lotnictwa odrzutowego został odwołany. Przeleciały tylko śmigłowce, tak jak przewidywał to 3 wariant zapasowy. Pozostał ogromny niedosyt i żal, że nie udało się pokazać znowu tak wysokiego kunsztu pilotów oraz całego personelu zabezpieczającego, który z ogromnym pietyzmem i poświeceniem, ciężko pracował przez te niespełna 2 miesiące, aby uświetnić uroczystości z okazji 25 lecia PRL. Miała to być druga, co do wielkości największa defilada powietrzna. (oprócz tafli nad Polami Grunwaldu w lipcu 1960 roku gdzie leciały 64 samoloty) Jedyną korzyścią dla pilotów było dalsze doskonalenie umiejętności, które pozwoliły poszczególnym zespołom pilotów, sztabów i służb na zdobycie kolejnych, bardziej złożonych doświadczeń. Wszyscy piloci biorący udział w tej nieodbytej defiladzie zostali mimo ogromnego niedosytu, wyróżnieni przez dowódce Wojsk lotniczych gen. dywizji pil. Jerzego Raczkowskiego dyplomami i rożnego rodzaju nagrodami.

Powyższy materiał został opracowany przy konsultacji płk pil. w st. spoczynku Jerzego Kozarka.


ps. warto nadmienić, że w tej nieodbytej defiladzie brali też udział piloci z 34. plm OPK, którzy w tym czasie stacjonowali na przebazowaniu w Szymanach.




11
2