Pewnego słonecznego, czerwcowego dnia por. pil. Zenon Niedzielski -
pilot III eskadry i szef strzelania powietrznego z 34 PLM z Babich
Dołów - brał udział w lotach dziennych. Por. Niedzielski siedział
w kabinie swojego Lima-5, czekając od kierownika lotów na sygnał
uruchomienia silnika. Po kilku minutach odezwał się głos KL-a:"72
zapuszczaj". Pilot błyskawicznie uruchomił silnik i z dalszymi
komendami wykołował na pas startowy z kursem 1
36. por. Niedzielski
odpowiedział: "Cenzor 725 do startu gotów". KL: "Start
zezwalam, strefa nr 1" (strefa nr 1 była nad Płw. Helskim). Pilot
natychmiast zwiększył obroty silnika do maksymalnych; podnosząc
zapadkę, włączył dopalanie, jednocześnie zwalniając dźwignię
hamulcową. Majestatyczna sylwetka myśliwca Lim-5 ruszyła z
miejsca, pędząc coraz szybciej po pasie.
Mimo ciągłej obserwacji
przyrządów pilot, spoglądając na boki, widział już, jak obraz
lotniska zlewał się w zieloną taflę, odrywając się tym samym od
pasa startowego. Jego koniec przemknął pod samolotem i kiedy
maszyna weszła na wysokość 50 metrów, schował podwozie. W czasie
dalszego wznoszenia wykonał skręt w lewo, będąc już nad Zatoką
Gdańską. Zostawił za sobą baseny portowe Gdyni, które miał po
swojej prawej stronie. Po kilku minutach lotu doleciał na wyznaczoną
strefę-Hel. "Cenzor-725 w strefie nr 1, wysokość 4000 metrów,
zezwól wykonać zadanie". KL-"Zezwalam". por. Niedzielski
rozpoczął wykonywanie strefy zgodnie z przewidzianym planem.
W
końcowej fazie jednej z figur zobaczył na znacznej wysokości coś
co przypominało balon. Niezwłocznie zameldował o tym KL-owi i
zgodnie z jego poleceniem rozpoczął wznoszenie. Dolatując do celu,
przekazał meldunek na SD, że widzi balon, który znajdował się
nad morzem ok. 20 km na wschód od Płw. Helskiego na wysokości 9000
metrów i przesuwa się wolno w kierunku wschodnim. Kiedy określono
jego położenie na podstawie fal radiowych wysyłanych z samolotu por. Niedzielskiego, polecono mu powrót na macierzyste lotnisko,
informując jednocześnie o starcie uzbrojonego samolotu w celu
zniszczenia balonu. Poderwany został kolejny samolot myśliwski typu
Lim-5, którego pilotował kpt. pil. Marian Piątek. W tym czasie por.
Niedzielski wykonał skręt w kierunku lotniska i rozpoczął
zniżanie, tracąc nagle przytomność spowodowaną niedotlenieniem mózgu. Oderwany zupełnie od rzeczywistości "widział" siebie jak wspaniale manewruje miedzy lekko wypiętrzonymi
cumulusami tworzących wspaniały labirynt powietrzny. W zachwycie tym urokliwym
widokiem wykonywał coraz to śmielsze manewry między obłokami. Z tego chwilowego snu
obudził go nagle nadmuch świeżego powietrza. Pilot był
zdezorientowany i ki
edy zobaczył przed oczami tablicę przyrządów,
jego samolot był w głębokim nurkowaniu. Natychmiast szarpnął
drążek sterowy na siebie, a jego samolot gwałtownie rozpoczął
wybieranie z niebezpiecznego nurkowania, wciskając potężną siłą
pilota w fotel. Pilot odpuścił ster wysokości, następnie
przechylił samolot na skrzydło, jednocześnie wzrok skierował w
dół.
Tafla wody była spokojna i wyraźnie widać było niewielkie
zafalowania wody spowodowane wylatującymi gazami z dyszy samolotu.
Ułamek sekundy zdecydował o życiu pilota. Co było przyczyną
zaistniałych okoliczności? Otóż nieplanowany, kilkuminutowy lot
na dużej wysokości bez maski tlenowej spowodował niedotlenienie
mózgu, a tym samym utratę przytomności. Na wysokości 2000 metrów
ciśnienie barometryczne automatycznie otworzyło zawór nadmuchu
świeżego powietrza, który był ustawiony na tę wysokość. Kiedy
stres mijał, pilot spokojnie dolatywał już do swojego lotniska. Po
otrzymaniu zgody na lądowanie, przed trzecim skrętem wypuścił
podwozie, wykonał trzeci i czwarty skręt, wypuszczając klapy,
precyzyjnie wylądował. Należy wspomnieć, iż lata 60 były
okresem, w których przeloty balonów szpiegowskich z zachodu na
wschód odbywały się dość często.
Tekst
Krzysztof Kirschenstein
Zdjęcia
z archiwum autora


