arami i uderzenie parami co 5 minut. Zadania w tym dniu przewidywały
bombardowanie i strzelanie z działek pokładowych, samolotów -
parami. Jednym z wielu latających tego dnia pilotów był zastępca
dowódcy 6 pułku ppłk Jerzy Kozarek, który miał wykonać lot w
NZWA jako prowadzący parę z lewej strony. Warunki atmosferyczne
tego dnia było dobre, więc piloci z animuszem mogli bez żadnych
przeszkód realizować zaplanowane na ten dzień zadania. W trakcie
nocnego startu po godz. 23.00 pary myśliwców jeden samolotów typu
Lim-6bis (numer burtowy 522) ppłk Kozarka miał już uniesione
przednie podwozie. Przy prędkości około 150-160 km/h pilot nagle
poczuł szarpnięcie w lewą stronę. Ppłk Kozarek zorientował się,
że najprawdopodobniej pękła lewa opona. Natychmiast zwiększył
kąty natarcia, ale samolot przy dużym ciężarze (zatankowany był
paliwem oraz miał dwie bomby po 50 kg, ponadto załadowane działko)
przy tej prędkości nie był w stanie się oderwać. Samolot zszedł
z osi drogi startowej w lewo i uderzył kołem w lampę stacjonarną
oświetlającą drogę startową. Nastąpiło złamanie goleni lewego
podwozia. Przy tej prędkości stery samolotu ppłk Kozarka reagowały
na tyle, że nie pozwolił on, aby lewe skrzydło samolotu dotknęło
ziemi. Pilot w tej sytuacji błyskawicznie zrzucił dwa zbiorniki
zapasowe tzw. podskrzydłowe po 400 litrów każdy. Samolot,
pozbywając się ciężaru natychmiast poszedł ostro w górę, co
niewątpliwie uratowało pilota z groźnej sytuacji, w jakiej się
jeszcze parę sekund wcześniej znajdował. Po nabraniu już
odpowiedniej wysokości ppłk pil. Jerzy Kozarek zameldował przez
radio na SSD płk pil. Stanisławowi Kowalowi, co się zdarzyło mu
podczas startu. Kierownik lotów płk Kowal polecił natychmiast
przerwać zadanie i przejść nad lotniskiem na 200 metrach w celu
sprawdzenia podwozia. Samolot został oświetlony reflektorami i po
jednym z przelotów nad SSD kierownik lotów stwierdził, że lewa
goleń podwozia jest złamana. Niestety w tym samym czasie na
lotnisko startu wracały już załogi, które wcześniej wykonywały
swoje zadania na poligonie. W tej sytuacji płk pil. Stanisław Kowal
wydał polecenie, aby ppłk Kozarek poleciał na lotnisko w
Mirosławcu, które tego dnia służyło jako zapasowe. Tam pilot
miał zrz
ucić bomby z lotu poziomego z prawej strony drogi startowej
na trawę sposobem na niewybuch i lądować z lewej strony pasa
głównego na trawie. Lotnisko zostało już na przylot ppłk.
Kozarka przygotowane. W pogotowiu były: ekipa techniczna, medyczna i
straż pożarna. Lądowanie ppłk pil. Jerzy Kozarek przeprowadził
normalnie bez wyszukanych procedur, wykorzystując własny reflektor
przy sprawnym podwoziu bez lewej goleni. Zaraz po przyziemieniu pilot
utrzymywał lewe skrzydło w powietrzu tak długo, jak starczyło do
tego siły nośnej. Kiedy lewe skrzydło zaczęło opadać, pilot
zaczął hamować, ale niewiele to pomogło - samolot zatoczył dwa
obroty wokół własnej osi i zatrzymał się. Zaraz podjechały
służby techniczne, które po wstępnych oględzinach stwierdziły
niewielkie uszkodzenie lewej końcówki skrzydła. Pilot nie doznał
żadnych obrażeń, kontynuując w dalszych latach owocną służbę
w powietrzu. Samolot został przetransportowany do eskadry
technicznej, gdzie po krótkiej naprawie powrócił do dalszej
eksploatacji w powietrzu. Płk pil. Jerzy Kozarek po spełnieniu
25-letniej służby pilota wojskowego, rozkazem MON nr 0225 22
października 1976 został przeniesiony do pracy w przedsiębiorstwie
cywilnym w PLL "LOT". Tam szczęśliwie pracował jako pilot
samolotów pasażerskich.Uwagi:
Samolot Lim-6bis został zbudowany 9 listopada 1963 roku jako wersja Lim-6R, numer seryjny 1J-05-22.
Samolot ten 15 listopada 1963 roku wszedł na stan 6. PLSz w Pile. Następnie przekazany został do 45. LPSzB w Babimoście, gdzie latał do 20 lutego 1992 roku. Tego samego dnia przekazany został do 51. PWL Mierzęcice, a w marcu 1993 roku sprzedano go do USA.
Tekst Krzysztof Kirschenstein
zdjęcia Wacław Hołyś, Piotr Butowski i zbiory autora




