Podczas
odbywającychsię
w
ostatnich dniach Dni Morza i
przypadającego na ostatni weekend czerwca Święta
Marynarki Wojennej przywołały się tym razem w mojej pamięci
obchody z 1997 roku, kiedy to podczas kończącego się święta
ludzi morza i marynarzy Dowództwo Gdyńskiej Brygady Lotnictwa MW
zorganizowało w niedz
ielę (29 czerwca 1997 roku) na lotnisku Babie
Doły dni otwarte.
Zaprezentowano wtedy wystawę statyczną sprzętu
latającego, jakim dysponowała w tym czasie Marynarka Wojenna. Można
było z bliska podziwiać samoloty: An-28, TS-11 Iskra, MiG-21bis,
śmigłowiec Mi-14PS czy słynną już Anakondę oraz niecodziennego
gościa - samolot Panavia Tornado z 2. Skrzydła Lotnictwa Sił
Morskich Niemiec, które na co dzień stacjonowały w Eggebek.
Pogoda
w ostatni weekend czerwca dopisała. Pokazy w powietrzu rozpoczął
desant spadochronowy. Następnie kpt. pil. Tadeusz Drybczewski
zaprezentował możliwości śmigłowca Anakonda. Po zakończeniu
efektownego pokazu połączonego z akcją ratowniczą do głosu
doszli piloci myśliwscy z dawnego 34. PLM OPK. Na samolocie MiG-21bis swoje nieprzeciętne umiejętności pilotażowe zademonstrował
dowódca 1 Dywizjonu, kmdr por. pil. Stanisław Pietraszkiewicz,
demonstrując w niskim wariancie kilka efektownych figur. Kmdr
Pietraszkiewicz swoim pokazem jeszcze bardziej rozbudził apetyty
zgromadzonej na ziemi publiczności, która wyraźnie pobudzona
czekała na kolejne akcenty lotnicze tym razem w wykonaniu
załóg
mieszanych. Nie da się ukryć, że tego dnia najciekawszym akcentem
był tzw. "Lot Pojednania", w którym wystąpiły dwa samoloty
Tornado i jeden samolot MiG-21bis; tego pilotował kmdr ppor. pil.
Czesław Bielawski.
Po raz pierwszy w historii samoloty z biało-czerwonymi szachownicami i czarnymi krzyżami odbyły wspólny lot nad polskim wybrzeżem, zataczając symbolicznie krąg nad Westerplatte. Po kilku minutach samoloty powróciły nad lotnisko, gdzie wspólnie zaprezentowali kilka efektownych przelotów. Po rozpuszczeniu się formacji samoloty Tornado zaprezentowały dodatkowo zgromadzonej na ziemi publiczności zalety zmiennej geometrii skrzydeł. Piloci niemieccy po przyziemieniu swoich maszyn i zakołowaniu na CPPS obok srebrzystych "ołówków" chętnie pozowali do zdjęć, zaś nasi technicy bez najmniejszych problemów przygotowywali niemieckie samoloty do poniedziałkowego odlotu. Po podniebnych ewolucjach rozpoczęła się "lotnicza familiada" dla lotników i ich rodzin. Zainteresowani mogli zasiąść za sterami statków powietrznych i zaspokoić apetyt lotniczej atmosfery wspaniałą, wojskową grochówką.
Tekst Krzysztof Kirschenstein
zdjęcia Milosz Rusiecki, Mariusz Konarski i autor













