17
sierpnia 1992 roku w 1 PLM w Mińsku Mazowieckim odbywały się loty
dzienno - nocne. O godz. 18.19 wystartował mjr pil. Kazimierz Pałys
w celu wykonania zadania, jakim był lot po trasie w chmurach,
zajście i obliczenia do lądowania z rubieży oraz lot do strefy w
celu opanowania techniki pilotowania z dużymi przechyleniami i
pochyleniami. Tego dnia występowały trudne warunki atmosferyczne;
pełne zachmurzenie nieba przy podstawie chmur 2500 metrów z
widzialnością pod chmurami do 10 km. Za
danie pilot wykonywał na
samolocie MiG-21 PFM o nr 6512 z II eskadry, realizując swoje
zadanie na trasie i następnie w strefie bez zakłóceń. Po
zakończeniu zaplanowanych zadań pilot niezwłocznie zameldował o
tym kierownikowi lotów, którym tego dnia był mjr Józef Bąk,
otrzymując od niego komendę na budowanie zakrętu na kurs do
lądowania. Mjr Pałys rozpoczął procedurę wykonywania zadania.
Będąc w trakcie budowania zakrętu w lewo na nakazany kurs, pilot
zauważył (była godz. 18.50:43), że silnik ucichł i gwałtownie
nastąpił spadek siły ciągu. Pilot błyskawicznie zareagował,
odpychając drążek sterowy i przechodząc do lotu szybowego. Zrobił
to, ponieważ było to w tym momencie optymalne wyjście i zyskanie
cennego czasu w kontrolowanym zniżaniu ku ziemi; ponadto pilot znał
dobrze możliwości swojego samolotu. Jego MiG znajdował się na
wysokości 4200 metrów, lecąc z prędkością 500 km/h. Gdy pilot
złożył pierwszy meldunek, wysokość jego samolotu zmalała już
do 3200 metrów. Mjr Kazimierz Pałys postanowił uruchomić silnik.
KL zapytał o aktualną wysokość lotu, gdyż w tym czasie w
powietrzu znajdowało się jeszcze 5 innych samolotów. Znając
wysokie umiejętności swojego pilota, nie podpowiadał mu niczego
czy też niczego nie sugerował, aby nie zakłócać skupienia
pilotowi wykonującemu czynności związane z uruchomieniem silnika
na minimalnie dopuszczalnej wysokości. Pierwsza próba uruchomienia
silnika niestety nie powiod
ła się, a samolot wciąż tracił
nieubłaganie wysokość, teraz już do 2300 metrów. Nastąpiła raz
jeszcze próba uruchomienia silnika, znów bezowocna; ziemia zbliżała
się w szalonym pędzie, napięcie wzrastało, nerwy musiały okazać
się stalowe. Siedzący na tzw "krasuli" oficerowie błyskawicznie
dają komendę, która wpada do słuchawek pilota Pałysa od
pomocnika kierownika lotów kpt. pil. Eugeniusza Iwaniuka i mjr pil.
Józefa Bąka. Pilot ma katapultować się, kiedy samolot zejdzie do
wysokości 2000 metrów. Pilot zrobił to na wysokości 1000 metrów
przy prędkości 500km/h. Mjr pil. Kazimierz Pałys szczęśliwie
wylądował, nie doznając żadnych obrażeń ciała. Samolot rozbił
się doszczętnie w odległości 15 km na północny zachód od
lotniska w okolicy wsi Cyganka.
Oto fragment korespondencji radiowej
na stanowisku kierowania lotami:
18.50;43
- "Zgasł mi silnik, uruchamiam"
18.50;48
- "Podaj wysokość"
18.50;50
- "3000"
18.51;08
- "Wysokość, jaką masz w tej chwili"
18.51;12
- "Wysokość mam w tej chwili na zniżaniu 2300"
18.51;18
- "Na wysokości 2000 opuścisz samolot"
18.51;23
- "Podaj wysokość"
18.51;25
- "2000, jeszcze w tej chwili może się uruchomić"
18.51;38
- "Podaj wysokość" - KL podał powtórnie swój
kryptonim
18.51;48
- "Katapultuj się!" - pomocnik kierownika lotów
18.51;56
- KL wzywa pilota
18.52;00
- "Będę się katapultował"
18.52;01
- "Podaj wysokość, katapultuj się"
18.52;02
-"Rozumiem"
18.52;44
- Pilot opuścił samolot
Komisja
Badania Wypadków Lotniczych Dowództwa WLOP po zapoznaniu się ze
wszystkimi szczegółami zaistniałej awarii 17 sierpnia 1992 roku
ustaliła, że główną przyczyną był defekt techniczny -
rozłączenie się pompy paliwowej od skrzynki napędu agregatów
samolotu. Od czasu remontu samolot nalatał około 200 godzin.
Komisja, której przewodniczył gen. Józef Tenerowicz, wystąpiła
do dowódcy WLOP z propozycją wyróżnienia mjr pil. Kazimierza
Pałysa za nietypowe postępowanie w sytuacji awaryjnej. Swoją
prośbę generał uzasadnił tym, że nie wszyscy piloci potrafią
zdać egzamin w takich sytuacjach. Mjr pil. Kazimierz Pałys po
stwierdzeniu, że silnik samolotu wyłączył się, przystąpił do
jego u
ruchomienia, równocześnie śledząc lot samolotu i wyławiając
wszystkie nietypowe zjawiska, którymi w czasie badania wypadku mógł
podzielić się z komisją; to pozwoliło na dokładne określenie
przyczyny awarii. Dodatkowo pilot starał się uratować sprzęt,
wykonując wszystkie niezbędne w tym celu czynności, chociaż
poniżej zalecanej przez instrukcje dopuszczalnej wysokości, tj.
3000 metrów w warunkach, w jakich się znalazł pilot, powinien
natychmiast się wykatapultować. 23 września 1992 roku mjr pil.
Kazimierz Pałys na uroczystej zbiórce w 1 PLM "Warszaw" został
odznaczony Kawalerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski, który
wręczył mu ówczesny wiceminister obrony narodowej Bronisław
Komorowski. Na koniec warto zaznaczyć ze pilot miał 1 klasę z
nalotem 1750 godzin na różnych typach samolotów, w tym 800 na
MiG-u-21. Czyn doceniony przez wojskowe władze potwierdził klasę
pilota, który czekając niemalże do ostatniej chwili, próbował
ratować sprzęt, ostatecznie jednak, wyczerpując wszystkie możliwe
sposoby wyjścia z opresji, sam wyszedł z awarii bez szwanku, co
jest oczywiście sprawą najważniejszą w tego typu sytuacjach.
Tekst
Krzysztof Kirschenstein
Zdjęcia
Andrzej Rogucki oraz z archiwum autora


