Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Gdy życie jest najważniejsze...

Kategoria: Katastrofy i incydenty Utworzony: 2011-12-23 Autor: Kirschenstein Krzysztof

17 sierpnia 1992 roku w 1 PLM w Mińsku Mazowieckim odbywały się loty dzienno - nocne. O godz. 18.19 wystartował mjr pil. Kazimierz Pałys w celu wykonania zadania, jakim był lot po trasie w chmurach, zajście i obliczenia do lądowania z rubieży oraz lot do strefy w celu opanowania techniki pilotowania z dużymi przechyleniami i pochyleniami. Tego dnia występowały trudne warunki atmosferyczne; pełne zachmurzenie nieba przy podstawie chmur 2500 metrów z widzialnością pod chmurami do 10 km. Zadanie pilot wykonywał na samolocie MiG-21 PFM o nr 6512 z II eskadry, realizując swoje zadanie na trasie i następnie w strefie bez zakłóceń. Po zakończeniu zaplanowanych zadań pilot niezwłocznie zameldował o tym kierownikowi lotów, którym tego dnia był mjr Józef Bąk, otrzymując od niego komendę na budowanie zakrętu na kurs do lądowania. Mjr Pałys rozpoczął procedurę wykonywania zadania. Będąc w trakcie budowania zakrętu w lewo na nakazany kurs, pilot zauważył (była godz. 18.50:43), że silnik ucichł i gwałtownie nastąpił spadek siły ciągu. Pilot błyskawicznie zareagował, odpychając drążek sterowy i przechodząc do lotu szybowego. Zrobił to, ponieważ było to w tym momencie optymalne wyjście i zyskanie cennego czasu w kontrolowanym zniżaniu ku ziemi; ponadto pilot znał dobrze możliwości swojego samolotu. Jego MiG znajdował się na wysokości 4200 metrów, lecąc z prędkością 500 km/h. Gdy pilot złożył pierwszy meldunek, wysokość jego samolotu zmalała już do 3200 metrów. Mjr Kazimierz Pałys postanowił uruchomić silnik. KL zapytał o aktualną wysokość lotu, gdyż w tym czasie w powietrzu znajdowało się jeszcze 5 innych samolotów. Znając wysokie umiejętności swojego pilota, nie podpowiadał mu niczego czy też niczego nie sugerował, aby nie zakłócać skupienia pilotowi wykonującemu czynności związane z uruchomieniem silnika na minimalnie dopuszczalnej wysokości. Pierwsza próba uruchomienia silnika niestety nie powiodła się, a samolot wciąż tracił nieubłaganie wysokość, teraz już do 2300 metrów. Nastąpiła raz jeszcze próba uruchomienia silnika, znów bezowocna; ziemia zbliżała się w szalonym pędzie, napięcie wzrastało, nerwy musiały okazać się stalowe. Siedzący na tzw "krasuli" oficerowie błyskawicznie dają komendę, która wpada do słuchawek pilota Pałysa od pomocnika kierownika lotów kpt. pil. Eugeniusza Iwaniuka i mjr pil. Józefa Bąka. Pilot ma katapultować się, kiedy samolot zejdzie do wysokości 2000 metrów. Pilot zrobił to na wysokości 1000 metrów przy prędkości 500km/h. Mjr pil. Kazimierz Pałys szczęśliwie wylądował, nie doznając żadnych obrażeń ciała. Samolot rozbił się doszczętnie w odległości 15 km na północny zachód od lotniska w okolicy wsi Cyganka.




Oto fragment korespondencji radiowej na stanowisku kierowania lotami:

18.50;43 - "Zgasł mi silnik, uruchamiam"
18.50;48 - "Podaj wysokość"
18.50;50 - "3000"
18.51;08 - "Wysokość, jaką masz w tej chwili"
18.51;12 - "Wysokość mam w tej chwili na zniżaniu 2300"
18.51;18 - "Na wysokości 2000 opuścisz samolot"
18.51;23 - "Podaj wysokość"
18.51;25 - "2000, jeszcze w tej chwili może się uruchomić"
18.51;38 - "Podaj wysokość" - KL podał powtórnie swój kryptonim
18.51;48 - "Katapultuj się!" - pomocnik kierownika lotów
18.51;56 - KL wzywa pilota
18.52;00 - "Będę się katapultował"
18.52;01 - "Podaj wysokość, katapultuj się"
18.52;02 -"Rozumiem"
18.52;44 - Pilot opuścił samolot

Komisja Badania Wypadków Lotniczych Dowództwa WLOP po zapoznaniu się ze wszystkimi szczegółami zaistniałej awarii 17 sierpnia 1992 roku ustaliła, że główną przyczyną był defekt techniczny - rozłączenie się pompy paliwowej od skrzynki napędu agregatów samolotu. Od czasu remontu samolot nalatał około 200 godzin. Komisja, której przewodniczył gen. Józef Tenerowicz, wystąpiła do dowódcy WLOP z propozycją wyróżnienia mjr pil. Kazimierza Pałysa za nietypowe postępowanie w sytuacji awaryjnej. Swoją prośbę generał uzasadnił tym, że nie wszyscy piloci potrafią zdać egzamin w takich sytuacjach. Mjr pil. Kazimierz Pałys po stwierdzeniu, że silnik samolotu wyłączył się, przystąpił do jego uruchomienia, równocześnie śledząc lot samolotu i wyławiając wszystkie nietypowe zjawiska, którymi w czasie badania wypadku mógł podzielić się z komisją; to pozwoliło na dokładne określenie przyczyny awarii. Dodatkowo pilot starał się uratować sprzęt, wykonując wszystkie niezbędne w tym celu czynności, chociaż poniżej zalecanej przez instrukcje dopuszczalnej wysokości, tj. 3000 metrów w warunkach, w jakich się znalazł pilot, powinien natychmiast się wykatapultować. 23 września 1992 roku mjr pil. Kazimierz Pałys na uroczystej zbiórce w 1 PLM "Warszaw" został odznaczony Kawalerskim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski, który wręczył mu ówczesny wiceminister obrony narodowej Bronisław Komorowski. Na koniec warto zaznaczyć ze pilot miał 1 klasę z nalotem 1750 godzin na różnych typach samolotów, w tym 800 na MiG-u-21. Czyn doceniony przez wojskowe władze potwierdził klasę pilota, który czekając niemalże do ostatniej chwili, próbował ratować sprzęt, ostatecznie jednak, wyczerpując wszystkie możliwe sposoby wyjścia z opresji, sam wyszedł z awarii bez szwanku, co jest oczywiście sprawą najważniejszą w tego typu sytuacjach.


Tekst Krzysztof Kirschenstein

Zdjęcia Andrzej Rogucki oraz z archiwum autora