Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Babidolskie "ołówki " w Eggebek część 2

Kategoria: Powojenne polskie niebo Utworzony: 2015-01-23 Autor: Kirschenstein Krzysztof

W ramach realizacji programu wymiany eskadr 1. Dywizjonu Lotniczego BL MW i niemieckiego 2. Skrzydła Lotnictwa Morskiego w latach 1998-2002 babidolski personel lotniczy gościł w bazie lotniczej Eggebek czterokrotnie. Grupą za każdym razem dowodził kmdr ppor. pil. Czesław Bielawski. Myśliwce MiG-21bis w sile trzech lub czterech maszyn z transportowym An-28 leciały na ćwiczenie do Eggebek z międzylądowaniem w Zegrzu Pomorskim. Tak wspomina swój lot do Eggebek kpt. mar. pil. Bogdan Kania "W Zegrzu dotankowaliśmy się do pełna i czekaliśmy na Tornado. Kiedy nadleciały zebraliśmy się i dalej razem z nimi do Eggebek. Dalej wiadomo przylot rozpuszczenie i do lądowania. Trochę mnie zmroziło bo ani dalszej ani nic tylko na oko, ciasno żeby się nie pogubić no i pas, całkiem inna struktura powierzchni, nie wolno było za mocno hamować bo strasznie darło kapcie, a "spadak" to ostatnia deska, bo technicy zabierali pewną ilość, dokładnie nie pamiętam, ale nie było możliwości poskładania ich na nowo". Celem wizyt było teoretyczne i praktyczne zapoznanie się z NATO-wskimi procedurami wykonywania lotów, a także organizacja szkolenia w powietrzu i na ziemi. Dzień rozpoczynano od przygotowania do lotów. Prowadzili je piloci niemieccy w języku angielskim. Następnie startowały 3 samoloty MiG-21bis i 3 Tornada na misje. Podczas pierwszego lotu dokonano tradycyjnie oblotu okolicy z wyjściem na cel i imitacją ataków. Ćwiczono również elementy zastosowania bojowego m.in.: zwalczanie okrętów oraz atakowanie celów naziemnych. Wykonywano wspólnie z niemieckimi załogami ćwiczebne ataki przeciwko okrętom na Morzu Północnym, przeprowadzając w drodze powrotnej grupowe walki powietrzne z samolotami F-4 Phantom. Polacy mieli okazje latać jako nawigatorzy na Tornado, zaś Niemcy na samolotach MiG-21UM. Nasi piloci mogli zapoznać się z systemem kontroli przestrzeni powietrznej. Pozorowana walka powietrzna wykazała, że poczciwy MiG-21bis był wciąż niezłym samolotem myśliwskim. Jak przyznawali sami niemieccy lotnicy "ołówek" był trudnym przeciwnikiem dla ich Tornado. Problemem pozostawało m.in. wyposażenie MiG-a w płynnie strojoną 2-kanałową radiostacje. Podczas wspólnych ćwiczeń przetestowano także systemy nawigacyjne pozwalające na swobodne przemieszczanie się w przestrzeni powietrznej państw NATO. Tak po latach swoje loty w Egeebek wspomina kmdr por. pil. Sławomir Olczyk "Jeśli chodzi o walki powietrzne to "migusie" nie miały szans na małych prędkościach - Tornada miały lepszą automatyzacje skrzydeł (sloty, klapy), no i zmienną geometrię skrzydeł, co pozwało im na większą manewrowość na małych prędkościach. Za to nasze "migusie" waliły ich na łeb na dużych prędkościach można powiedzieć, że był remis w tych walkach, raz udało im się zmusić nas do malej prędkości, ale drugim razem już się nie daliśmy i na dużej prędkości z dużym przeciążeniem, po kilku kółkach wokół Tornada wychodziliśmy im na ogon. Nad morzem północnym prowadziliśmy walki powietrzne z Phantonami. My zaskakiwaliśmy ich szybkością i zwrotnością, a oni możliwościami taktycznymi. Nie chwaląc się jako jedyny przeleciałem się na "szparce" Tornada z drążkiem w drugiej kabinie. Wcześniej miałem krótki trening na symulatorze, zapoznanie się z wyposażeniem nawigacyjnym itp. potem zrobiłem realny lot nad cieśniny duńskie, w szyku z trzema innymi Tornadami, oczywiście trzymając drążek, a na koniec zrobiłem dwa podejścia do lądowania z drugiej kabiny... za drugim razem wylądowałem sam (instruktor trzymał ręce wgórze!) po locie instruktor powiedział, że uczył się lądować z drugiej kabiny wiele godzin, a ja za drugim razem to zrobiłem... oczywiście był to przypadek, ale na pewno pomogły mi loty instruktorskie na SBLim-2, gdzie również nic nie było widać do przodu i trzeba było kombinować przez boczną szybę, udało się, co mocno zaskoczyło niemiaszków". Z kolei tak swoją walkę z Tornado wspomina kpt. mar. pil. Bogdan Kania "Co do "bójek", to zabrałem Irka Kusza pod skrzydło, i poszliśmy nad morze - my od wschodu oni od zachodu - wiadomo podział wysokości - my na 1500 oni 2000 po rozejściu na krańce strefy - zakręt na siebie i szukanie na wzrokowo. Było trochę pochmurno, ale Irek zobaczył ich pierwszy i krzyknął - są na 1 wyżej, dalej wszystko poszło normalnie, dopalanie "czr" i do góry potem przewrót i na dół, koledzy chyba nas nawet nie zobaczyli tylko usłyszeli fox 2. W kolejnej walce wyszedłem z ataku gdyż musiałem poczekać na Irka bo się zawieruszył chyba...? nie był przygotowany na tak ostre odejście mu z przed nosa. Zrobiliśmy jeszcze dwa takie podejścia, skutek podobny z tym, że nie udało się nikomu zbliżyć do pozycji na działko, bo chłopaki zaczęli uciekać do poziomu i zmniejszali szybko prędkość, co dla mnie było tylko stratą, więc starałem się nigdy nie wchodzić z nimi w walkę kołową. Po locie była dyskusja kto kogo i tak dalej. Miałem ich na UZR i na fotokarabinie". Podczas wspólnych misji wykonywano również loty mieszane, które wykonali: kmdr ppor. pil. Czesław Bielawski, kmdr ppor. pil. Wiesław Krawczyk, kpt. pil. Bogusław Kania, kmdr ppor. pil. Wojciech Łagódka. Zgodnie z lotniczą tradycją, po locie na Tornado nasi lotnicy musieli wykonać rundę wokół lotniska na miniaturze tego samolotu intensywnie polewani z wozu strażackiego. Z kolei pilotom niemieckim latającym na MiG-u podawano wywar do wypicia (wódka, olej, śledź, coś ostrego) i klaps na tyłek. W tym czasie personel techniczny zaznajamiał się ze sprzętem przeznaczonym do obsługi samolotów Tornado, procesem przygotowania do lotu oraz jego przeglądem technicznym i naprawą. W wolnym czasie gospodarze organizowali wycieczki do pobliskiego Flensburga. Nawiązano przyjaźnie i znajomości. Doroczne organizowane ćwiczenia były świetną okazja do wymiany doświadczeń między załogami samolotów oraz dotyczących problemów technicznych, z którymi stykał się na co dzień personel naziemny. Wspólne ćwiczenia przyczyniły personelowi lotniczemu pozytywne wyniki przeprowadzonych misji, lepszą niż wcześniej znajomość języka angielskiego przez polską stronę, jak również ogólną atmosferę ćwiczeń. Piloci uczestniczący w lotach zapoznawczych otrzymali pamiątkowe certyfikaty, wymieniono pamiątkowe zdjęcia i emblematy.



Tekst Krzysztof Kirschenstein

zdjęcia Wiesław Krawczyk, Andrzej Szczotka, zbiory autora

56
10