Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Rodzinny piknik lotniczy w Gryźlinach

Kategoria: Lotnictwo cywilne Utworzony: 2012-06-26 Autor: Godlewski Krzysztof

W ostatnią niedzielę czerwca miłośnicy awiacji i nie tylko mogli zaczerpnąć lotniczego powietrza na lotnisku w Gryźlinach. To właśnie w tej warmińskiej miejscowości odbył się po raz kolejny rodzinny piknik lotniczy. Od samego rana na teren lądowiska przybywały niezliczone rzesze ludzi. Trzeba przyznać, że tym razem pogoda była bardzo sprzyjająca i na pewno była dodatkowym czynnikiem przychylnym imprezie poza planowanymi atrakcjami lotniczymi. Tych zaś, przyznać trzeba, było co niemiara.

W tym dniu na pikniku każdy mógł znaleźć coś dla siebie, ale zacznijmy od samej organizacji. Już podczas dojazdu z drogi krajowej Olsztynek-Olsztyn na płynnością ruchu tak pieszego, jak i samochodowego bacznie czuwała policja. Sprawnie kierowano gości we właściwy rejon. Tuż za przejazdem kolejowym drogę na właściwe miejsca parkingowe wskazywali pracownicy straży pożarnej i to oni w tym dniu dbali o porządek na przygotowanych dla gości parkingach. Miejsc na nich starczyło dla każdego, tak więc po pozostawieniu samochodu w bezpiecznym miejscu skierowaliśmy się w stronę bram lotniska.

Na samym lądowisku wszystko również czytelnie i właściwie porozmieszczane, a w razie kłopotów z orientacją pomagali panowie ochroniarze w kamizelkach z napisem "Informacja". Piękna scena, namioty handlowe, dmuchane zamki, stoiska tematyczne no i one - wszelakie statki powietrzne! Tuż przy publiczności swe wdzięki najdumniej demonstrował odrodzony z popiołów RWD-13 SP-WDL.
Ta maszyna niebawem oderwie się od ziemi po raz pierwszy po wielu latach. Tymczasem na nieboskłonie pikniku w Gryźlinach dzielnie ciął śmigłem powietrze RWD-5 SP-LOT; to także wyjątkowy samolot, jedyny egzemplarz tego typu w stanie lotnym. Niemniej dumnie od maszyn RWD prezentował się znany nam wszystkim Curtiss Jenny SP-SWAR. Pilot w kombinezonie z epoki prezentował w efektowny sposób tę replikę nad głowami zgromadzonej licznie publiczności.

Tuż po pokazach "krajowych" samolotów historycznych w powietrze wzbiła się grupa akrobacyjna Air Bandits przybyła do Gryźlin z Rumunii. "Bandyci" latający na dwóch samolotach Jak-52TM dali zapierający dech w piersiach pokaz akrobacji zespołowej. Widz oglądający pokaz z perspektywy ziemi miał wrażenie, że samoloty Jak-52 są ze sobą połączone jakąś linką czy łańcuchem - oczywiście nic podobnego. Jak to się mówi w żargonie lotniczym, nabite łapy pilotów rumuńskich pozwoliły na obejrzenie majestatycznego, synchronicznego baletu powietrznego.

Akcentem polskiej precyzji była obecność grupy 3AT3. Polscy młodzi piloci cieszyli oczy fanów podniebnego szaleństwa, latając w formacji 3 samolotów polskiej konstrukcji AT-3. 3AT3 zaprezentowali nam lot w różnych układach szyku, a na koniec całego układu wykonali efektowne rozejście zwane rozetą.

Bomba wodna - tak, to sprawka samolotu stacjonującego w Rostkach koło Orzysza. Należący do Lasów Państwowych samolot gaśniczy M-18 Dromader wykonał najpierw niski przelot nad pasem startowym, po czym wykonał prawy skręt na kurs bojowy i wyrzucił na wysokości zasięgu wzroku publiczności ponad 2 tony wody na wierzchołki drzew pobliskiego lasu. W taki sposób maszyny te na co dzień gaszą pożary lasów i innych terenów, gdzie zrzut wody z powietrza jest niezbędny do pokonania niszczycielskiego żywiołu.

Dla tych, którzy oprócz precyzji wielbią dynamikę, wiele do pokazania miał gość rodzinnego pikniku - Jurgis Kairys. Ten Litwin oczarował przybyłych gości pokazem na swoim Su-26. Ten potężny samolot z grubo ponad 300-konnym silnikiem w rękach tak doświadczonego pilota zachowywał się jak zabawka. Dodatkowym bodźcem dla wzroku podczas karkołomnych ewolucji było użycie smugacza. Przeciążenia w trakcie pokazu sięgały niejednokrotnie blisko 10g, a więc pilot musiał
znosić tyle, ile muszą wytrzymywać piloci myśliwców.

W trakcie przerw między pokazami grupowymi na niebie można było oglądać wiele samolotów kategorii UL, czyli ultralekkich. Eol, Topaz, Tulak, Aeropakt. W powietrzu zaprezentował się także wiatrakowiec. Oczywiście nie mogło zabraknąć  poczciwego An-2. Olsztyński "antek" tego dnia oferował podniebne podróże dla wszystkich chętnych. Alternatywą dla antka oraz niewątpliwym elementem podnoszącym poziom adrenaliny w organizmie były loty widokowe wykonywane motolotnią. Szczerze zdziwiłem się, jak w połowie imprezy odmówiono mi zapisu na lot z racji braku miejsc.


Czytacie ten tekst i zastanawiacie się pewnie, czy przypadkiem autor o czymś nie zapomniał...przecież były myśliwce...
Były... dwa samoloty wielozadaniowe Polskich Sił Powietrznych F-16. 2 wersje - C (jednomiejscowa) i D - dwumiejscowa. Podwieszone zbiorniki z paliwem, uzbrojone w rakiety kierowane, nalot nad lotnisko o zaplanowanej godzinie... Duża prędkość, w ugrupowaniu prawe schody - dwa "jastrzębie" wpadły nad lotnisko, zerwały strugi powietrza w lewym zakręcie, piloci włączyli dopalanie i "złamali" samoloty, obierając kurs z wiatrem. Kolejne zajście było nie mniej efektowne - nalot z dużą prędkością, włączenie dopalania i wejście na "górkę" z naborem wysokości do około 800 m. Tak pożegnali się z Gryźlinami piloci "szesnastek".

Podczas oczekiwania na danie główne, czyli wieczorny pokaz grupy Air Bandits oraz Jurgisa Kairysa, licznie zgromadzeni widzowie oddali się bardziej przyziemnym atrakcjom. Organizator nie pozwolił na to, by ktokolwiek się nudził. Na scenie występy regionalnych zespołów, liczne konkursy z nagrodami, na terenie dla publiczności mnóstwo animatorów zachęcających do korzystania z atrakcji Warmii i Mazur, tętniące zaplecze gastronomiczne, loty widokowe, mnóstwo atrakcji dla najmłodszych. Jednym słowem wszystko, czego do szczęścia na takim pikniku rodzinnym potrzeba.

Godzina 19.00 - przez megafony rozlega się najważniejsza w tym dniu informacja, że ze względu na nadchodzący front niżowy pokaz Air Bandits i Jurgisa przyśpieszono o 2 godziny.

Punktualnie o 19:45 formacja 3 samolotów zajmuje kraniec pasa i z kierunkiem zasadniczym startują najpierw "Bandyci", a chwilę po nich Jurgis. Efektowny start z wykorzystaniem smugaczy, dynamiczne mijanki, zespołowe pętle... Emocje sięgają zenitu. Podczas wychodzenia z jednej z figur nagle z jednego z samolotów Jak-52 odpada osłona silnika. Nikt nie wie, czy to element zaplanowany, czy zdarzenie losowe. Chwila konsternacji, szybka konsultacja prowadzącego parę Air Bandits z prowadzonym, który uległ awarii i zapada decyzja o kontynuacji pokazu bez uszkodzonego samolotu. Tu wielka chwała dla pilotów którzy na chłodno ocenili sytuację i po stwierdzeniu braku zagrożenia kontynuowali pokaz. Uszkodzony samolot bezpiecznie wylądował w owacji, jakimi na ziemi przywitała go publiczność. Na koniec po wylądowaniu dwójki pozostałych samolotów Jak-52 i Su-26 stanęli przed publicznością ogonami do siebie i włączyli smugacze, tworząc niezapomniany efekt ogromnej mgły, która spowiła część lotniska.

Tym wspaniałym akcentem zakończyła się kolejna edycja pikniku w Gryźlinach. Pozostaje w imieniu organizatorów zaprosić na kolejną imprezę za rok!

Tekst: Krzysztof Godlewski
Zdjęcia: Krzysztof Godlewski; Jarosław Kania; Mirosław Gawroński; Łukasz Jabłoński




77
38