Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Lotnicze Czarże - tu też kocha się samoloty

Kategoria: Lotnictwo cywilne Utworzony: 2013-07-28 Autor: Kania Jarosław

Nieprawda, że na prowincji nic się nie dzieje. Udowodniono to w dniach 27-28 lipca br. w Czarżu - miejscowości w powiecie bydgoskim, gdzie Stowarzyszenie Promocji Lotnictwa "Od Śmigła" urządziło piknik rodzinny o wybitnie lotniczym charakterze. Przede wszystkim uwagę zwracała swoją urokliwością i kameralnością sceneria pokazów - małe, skromne, zagubione wśród nadwiślańskich łąk lądowisko. Zapełniło się ono w ostatni weekend miłośnikami i latania, i lata, i spędzania czasu w plenerze z rodziną. Tłumów może nie było, co ma zresztą swój plus - widok na strefę pokazów był swobodny, kolejki do stanowisk gastronomicznych nie istniały, a wszystko to nadawało tej imprezie charakteru dość klimatycznego - swojskiego, rodzinnego, integracyjnego wręcz.

Powoli zlatywały się statki powietrzne, wśród których na uwagę zdecydowanie zasługiwała Extra 200 - samolot akrobacyjny niemieckiego pilota Uwe Zimmermanna. To właśnie ten człowiek był zdecydowanie gwiazdą pikniku.

W sobotę trzy razy wznosił się powietrze, by pokazać się ze strony typowo sportowej, akrobacyjnej. Zapierające dech w piersiach beczki i niskie przeloty wywoływały wielkie wrażenie wśród ludzi na co dzień niemających z zasadzie w ogóle do czynienia z lotnictwem. Sam akrobata, jak zwykle uśmiechnięty i niestroniący od kontaktu z publicznością, uśmiechem zarażał wszystkich uczestników pokazu. Swoją Extrę wykorzystywał do granic możliwości, wyciskał z niej wszelkie pokłady mocy, co dało się słyszeć w postaci pięknego dźwięku silnika nisko przelatującej maszyny. Na płycie lotniska pojawiły się również: dwie motolotnie, wiatrakowiec, samoloty klasy UL. Nieodłącznym elementem pikników lotniczych są też loty widokowe, do których i tym razem nie zabrakło chętnych. An-2 mozolnie piął się w górę, zabierając jednorazowo po 12 osób łącznie z pilotem, również Socata pozwoliła chętnym dotknąć nieba i podziwiać dolinę Wisły z lotu ptaka. Miny wychodzących ludzi, zachwyconych podniebną przygoda, były bezcenne.

Warto podkreślić świetną organizację lotów widokowych i równie dobry przepływ informacji. Nikt nie szukał niczego, wszyscy byli wyczerpująco informowani co do przebiegu imprezy i nadchodzących w jej trakcie punktów programu. Dla najmłodszych, którzy ewentualnie chcieli mimo lotniczego charakteru imprezy znaleźć się w swoim żywiole, nie zabrakło zabaw, wspólnych pląsów, dmuchanych zamków i tego typu atrakcji.

Osobna pochwała należy się strażakom z OSP Czarże, którzy wręcz nieśli zbawienie przed żarem lejącym się z nieba, robiąc kurtynę wodną w rogu lotniska dla wszystkich wykończonych upałem. W ten sposób można było się zabawić, schłodzić, ochłonąć. Ważnym elementem imprezy był też blisko usytuowany parking, co ułatwiało życie chociażby mamom pragnącym przebrać swoje pociechy.

W trakcie pokazów przeprowadzono zawody mikrolotowe, odbył się tez pokaz możliwości aerodynamicznych popularnego śmigłowca Robinson R44. Co ważne, wszystko działo się zupełnie blisko widowni.

Czegóż chcieć więcej - Stowarzyszenie "Od Śmigła" spisało się na medal. Skromnie, kameralnie, swojsko i przede wszystkim miło podjęto próbę zaprezentowania lotnictwa ludziom spoza wielkich ośrodków miejskich. Chwała organizatorom za to. Nie trzeba dysponować wielkimi funduszami i zwoływać nie wiadomo kogo, by czas spędzony w weekend zapadł w pamięć. Wszystko to dzięki i pilotom, i organizatorom, i samym uczestnikom pikniku, którzy mieli w tym dniu, jak sama nazwa pikniku głosi, niebo dla siebie. Bociany obserwujące niecodzienny ruch w nadwiślańskiej dolinie zapewne odczuły konkurencję w postaci stalowych ptaków, które tym razem bardziej na siebie ściągały wzrok. Gdy ucichnie warkot silników, wszystko wróci do normy i poczekamy, by za rok znów wspólnie bawić się w Czarżu.



Tekst i fot. Jarosław Kania

51
30