Wyszukiwarka

Aviateam.pl na Facebook

Lądowania Herculesa na pasie trawiastym

Kategoria: Lotnictwo wojskowe Utworzony: 2014-04-07 Autor: Franczyk Michał

Piątek, 4 kwietnia 2014 roku zapisze się w historii 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu jako dzień, w którym załogi polskich Herculesów kolejny raz podniosły poprzeczkę w kunszcie pilotowania swoich maszyn.

Na lotnisku w Powidzu odbyły się pierwsze starty i lądowania samolotów C-130E Hercules z płaszczyzny trawiastej. Umiejętności i uprawnienia do ich wykonywania polscy piloci nabyli w trakcie szkolenia w Stanach Zjednoczonych. Do tej pory wykonywali je jeśli była tak potrzeba w trakcie lotów operacyjnych poza granicami kraju m. in. w trakcie ćwiczenia RED FLAG na Alasce.

Starty i lądowania na trawie w kraju możliwe się stały dzięki współpracy z amerykańskim pododdziałem rotacyjnym Aviation Detachment, którego żołnierze już w czasie poprzednich pobytów w Powidzu wytyczyli szkoleniowy pas trawiasty i pomogli kompani obsługi lotniska  z 33. Bazy w jego przygotowaniu. Amerykańskie samoloty C-130 Hercules rozpoczęły wykonywanie startów i lądowań z trawy umożliwiając jednocześnie służbom lotniska podpatrzenie sposobów organizacji takiego szkolenia. Dzięki temu, oraz zmianie przepisów lotniczych (które musiały dopuścić takie operacje), możliwe stało się to, o czym polski personel myślał już od dawna wykonywanie startów i lądowań z pasa nieutwardzonego na własnym lotnisku. W perspektywie pozwoli to na utrzymywanie nawyków w tego typu operacjach przez pilotów posiadających już uprawnienia, oraz szkolenie kolejnych.

Pierwsze lądowanie na wznowienie nawyków wykonane zostało przez załogę w składzie: dowódca - ppłk pil. Krzysztof Szymaniec, II pilot - mjr pil. Artur Fijołek, nawigator - ppor. nawig. Łukasz Maj, technik pokładowy - chor. Andrzej Kozera i technik załadunku - chor. Marek Pluciński. Każdorazowo po lądowaniu samolotu kadra Kompani Obsługi Lotniska pod dowództwem chor. Jarosława Kozłowskiego sprawdzała stan nawierzchni i szukała jej ewentualnych  uszkodzeń. Wieczorem i w nocy w tym samym miejscu starty i lądowania zaplanowali sojusznicy (tym razem z wykorzystaniem NVG ? gogli noktowizyjnych).
 
Tekst i foto: kpt. Włodzimierz Baran (3. SLTr)


44
25